czwartek, 22 grudnia 2011

Tori Amos

Właśnie wróciłam z koncertu Tori Amos. To było niesamowite. Brak mi słów. Nie przeżyłam jeszcze czegoś takiego w muzyce. Czułam przypływ energii w każdej części ciała. W pewnych momentach czułam się całkiem sparaliżowana muzyką. Chciało mi się płakać po koncercie.
 
Na dodatek spotkałam jedną kobietę, która zaczęła do mnie gadać na początku z zapytaniem, że jak to możliwe, że jestem taka młoda i słucham Tori Amos a tutaj nikt jej nie zna (na serio nikt tu nie kojarzy Tori Amos...dlatego też musiałam pójść sama) i powiedziała, że jest ze mnie dumna, że przyszłam sama. Nalegała jeszcze, że chce mi kupić plakat a ja odpowiedziałam, że nie trzeba a ona nalegała i nalegała i tak czy inaczej poszła i kupiła mi plakat. Uznała, że to będzie dla mnie prezent na święta. Potem jeszcze pstryknęła sobie ze mną zdjęcie  haha. 
Och Polsko, dlaczego ty tak nie wychowujesz ludzi...
A jeszcze to śmieszne bo po takiej dobrej  "sesji muzycznej" zmienia się moje nastawienie, myślenie i nawet sposób chodzenia hahaha
O Matko.

piątek, 16 grudnia 2011

Piątek

Miałam dzisiaj jeden z najlepszych dni tutaj spędzonych.
Na historii zamiast lekcji mieliśmy imprezę i zamówioną pizzę, ciastka, chipsy i napoje. W czasie przerwy poszłyśmy z Nicią (haha to nie czyta się "nicią" tylko chyba "niszą") po Sharyne do kafeterii i wróciłyśmy do klasy historycznej.
A na anatomii Suzy z Chin (też uczennica na wymianie) dała mi prezent świąteczny! Taką śliczną chińską skarbonkę. Potem większość uczniów poszła na dzisiejszy mecz w trakcie anatomii a my zostaliśmy w jakieś 6 osób i graliśmy w scrabble. 
W ogóle tutaj wszyscy są tacy życzliwi i nauczyciele serdeczni. Np. pani na angielskim rozdała wszystkim cukierki i kartki ze słowami do każdej osoby. Do mnie napisała, że cieszy się, że miała mnie w swojej klasie, że ma nadzieję że będę miała tutaj pozytywne doświadczenie i że jestem bardzo inteligentną młodą kobietą. Kocham moich nauczycieli.
Hahaha a nasza pani od anatomii przebrała się tak śmiesznie, miała na szyi światełka na choinkę i czapkę mikołajową i takie naciągnięte czerwono-białe skarpetki w paski na nogach.  
Ciesze się, że tutaj trafiłam. 

Najgorsze, że czuje się strasznie rozerwana. Mam teraz dwa życia i czuje się jakby ktoś mnie chciał z jednego porwać. To dziwne, ale boje się opuszczać Amerykę. Czuję, że jak znajde się już na lotnisku w Polsce to pomyślę "Co ja tutaj robię...". Miałam dużo takich snów i zawsze budziłam się z ulgą, że jeszcze nie nadszedł na to czas.
Tak bardzo tęsknię za przyjaciółmi, szkołą, Polską i rodziną, ale czuję, że to wszystko zbyt szybko przeminęło.
Wiem, że kiedy wrócę to będę ciągle zastanawiała się co mogą robić moi znajomi ze szkoły i co dzieje się w Teksasie. Podobnie jak myślałam o Polsce kiedy tu przyjechałam. Tylko, że to uczucie może być silniejsze, bo wiem, że być może już nigdy ich nie zobaczę.
Cóż, teraz już mamy przerwę świąteczną. Wracamy do szkoły gdzieś koło drugiego stycznia, potem zostanie mi jeszcze tylko kilka dni w szkole i koniec. Musze się z tym oswoić. W końcu "Nic nie może przecież wiecznie trwać"...
W czwartek koncert Tori Amos.
A u nas zamiast zimy jeszcze piękna jesień :P.
Mówiliśmy ostatnio na historii o II wojnie światowej i nasza pani opowiadała o Polakach! Jacy jesteśmy odważni, ponieważ pojechaliśmy konno przeciw czołgom i to w hełmach jeszcze  z pierwszej wojny światowej. Że walczyliśmy do końca pomimo, że wiedzieliśmy, że nie mamy szansy. Poczułam się wtedy taka dumna z tego, że jestem Polką.
W ogóle więcej tutaj wspominają o Polsce niż się tego spodziewałam. Sprzedają w sklepach i na straganach "polskie kiełbaski" a w programach kulinarnych przyrządzają "ciasto polskie".

A tak odchodząc od tematu to uwielbiam tę piosenkę haha <3


poniedziałek, 12 grudnia 2011

:P

W sumie dawno już nie pisałam. Jeszcze tylko ten tydzień i mamy przerwę świąteczną :)
W czwartek mamy przynieść do szkoły na lekcję gotowania jakieś wybrane przez nas danie. Ja postanowiłam, że zrobię faworki. Mam nadzieję, że mi się udadzą.
W sobotę byłam w Arlington w Guitar Center!!! Gitary na wszystkich ścianach i po środku sklepu! Takie piekne Gibsony i Fendery, i wszystkie inne. Na szczęście wiedziałam już dokładnie wcześniej jaka konkretnie mnie interesuje. Fender Blacktop Jaguar. Byłam taka podekscytowana, ze podskakiwałam rozmawiając ze sprzedawcą haha. Nie rozumiałam nawet zbytnio co się wokół mnie działo.

środa, 30 listopada 2011

Święta Dziękczynienia

Mam  trochę zaległości w opisywaniu, więc zacznę od Czarnego Piątku :) Co roku w piątek po Święcie Dziękczynienia w amerykańskich sklepach są największe wyprzedaże. Ludzie robią dla zakupów szalone rzeczy, rozkładają namioty pod supermarketami albo biją się o towar. W tym roku widziałam kolejkę, która  okrążała praktycznie cały duży supermarket.
My rozpoczęłyśmy swoje piątkowe zakupy już w czwartek o 8 wieczorem. Po całonocnych zakupach, wróciłyśmy do domu około 8 rano dnia kolejnego.

Jeśli chodzi o Święto Dziękczynienia to mieliśmy rodzinny obiad z tradycyjnymi daniami, tj. np. ciasto z dyni, placek z bulw wilca ziemniaczanego (znaczy się słodkich ziemniaków), oczywiście indyk i kila innych dziwnych dań. Tego samego dnia spotkałam się z Karoliną, która jest również na wymianie :D Poznałyśmy się w internecie przez jedną dziewczynę z Brazylii, ale to już dłuższa historia. Tak czy inaczej udało się :)!
W ten sam dzień rozpoczęłyśmy czarny piątek, który już opisałam wyżej.
Teraz 3 tygodnie szkoły i kolejne święta. Mamy wolne już od 17-go grudnia...

niedziela, 20 listopada 2011

Cowboys Stadium

W sobotę byłyśmy na meczu w "Cowboys Stadium" :) Jest wielki, jak to na zdjęciu widać. Mecz trwał ponad trzy godziny z tymi wszystkimi przerwami i pokazami. Miałyśmy dobrą okazję na zobaczenie stadionu, bo jedną z drużyn była ze szkoły naszej koleżanki. Rywalizacja międzyszkolna, zatem bilety były znacznie tańsze. Podobno zwykle kosztują około 360 dolarów od osoby albo i więcej...;o


piątek, 18 listopada 2011

świnki świnki z formalinki

Dzisiaj na anatomii zostało tylko kilka osób, bo większość poszła na mecz, o którym nie miałam pojęcia xd. Zatem zostaliśmy. Pani kazała nam policzyć świnie w formalinie, które zostały jej na zapleczu. Takie małe świnki. Mamy je kroić (łuhuu) oraz krowie oczy. Mam nadzieję, że w tym semestrze :( ! Bo jeśli nie to ja już nie pokroję. Do tej pory czuję ten okropny zapach zdechłych świnek w plastikowych opakowaniach i ich płynów ustrojowych hahaha.

Nie zostałabym tu na następny semestr z powodu polskiej szkoły, rodziny i przyjaciół, ale strasznie będę tęsknić za Ameryką :( Wydaje mi się, że mają tutaj znacznie prostsze życie.

Hahaha. Podobno dostałam na filozofii w polskiej szkole plusa na lekcji xd jestem z siebie dumna.

czwartek, 17 listopada 2011

DNA

Dzisiaj mieliśmy pożar w szkolnej kafetefii. Musieliśmy opuścić szkołę w przekonaniu, że to tylko ćwiczenia, ale okazało się, że nie. Mam nadzieję, że nic poważnego.

A oto przykład tego jak w szkołach starają się przemówić do Amerykanów. Autentycznie z dzisiejszej lekcji biologii.
Ciekawe co jak przyjdzie nam opisać DNA na sprawdzianie.
Czy odpowiedź "DNA to ciastko" będzie zadowalająca?

Nie no, oczywiście omówiliśmy wcześniej porządnie DNA, ale żeby porównywać je do Oreo...

środa, 16 listopada 2011

hm

Dzisiaj w szkole w czasie historii przyszło po mnie dwoje ludzi, żeby zrobić "wywiad" do tegorocznej kroniki szkolnej. W sumie zapytali tylko skąd jestem, co najbardziej podoba mi się w Texasie i zrobili dwa zdjęcia. Kilka dni temu przyszli też tak po Leticię.
Następny tydzień mamy cały wolny z powodu Święta Dziękczynienia! :)  Jupi.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Poniedziałek

Dzisiaj po szkole znowu oglądałyśmy z Leticią jakiś film. Nie chciało nam się dzisiaj uczyć.   Rozmawiałyśmy o złych stronach powrotu. Wszystko stanie się znowu takie monotonne? Oby nie. W ogóle pewnie wszyscy będą się pytali :"Jak było?" , "Opowiedz COŚ" i jak odpowiedzieć na to pytanie... streścić w jednym zdaniu pół roku życia? I tak 50-ciu osobom? Nie potrafię odpowiadać na takie pytania. 
Zostały mi tylko 2 miesiące i 6 dni. Nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Z jednej strony jestem podekscytowana tym, że zobaczę przyjaciół i rodzinę i szkołę i wszystko, ale z drugiej strony zostawię też innych ludzi, pewnie na zawsze. W ogóle teraz mieszkamy z Leticią razem tyle czasu a tu tak nagle się rozstaniemy i najbliżej pewnie zobaczymy się za jakiś rok, jeśli nie dłużej. To smutne :(. 

Nie mogę. Rozmawiałyśmy w szkole z takimi dziewczynami o Disneyu. Jedna z nich powiedziała, że najbardziej lubi Pocahontas. Na to kolejna " a która to? ta co miała długie włosy?"  - "tak właśnie ta!" AA nic, tylko dodać : "tak, a ta co miała dwie łapy i twarz to Królewna Śnieżka" aaaa. Chyba wszystkie kobiety w Disneyu mają długie włosy. A przynajmniej większość. 

Poza tym u nas znowu dzisiaj zrobiło się gorąco. Około 30 stopni ciepła. To takie dziwne, jednego dnia może być strasznie zimno a kolejnego gorąc...

niedziela, 13 listopada 2011

Weekend

 Byliśmy dzisiaj w jakimś centrum kongresowym w Dallas. Pełno stanowisk, gdzie można było podejść i wysłuchać ludzi zachęcających do podróży do danego kraju. Tyle co z tego wyniosłam to to, że chcę zwiedzić cały świat.
Stamtąd też pochodzi to zdjęcie ;p Zjeżdżaliśmy na linie :)


Potem jeździłyśmy w poszukiwaniu wypożyczalni płyt. W końcu wypożyczyłyśmy drugą część "Jackass" z jakiegoś automatu "redbox".

czwartek, 10 listopada 2011

Teatr

Na dzisiejszej lekcji teatru jako 3-tygodniowy test mieliśmy za zadanie zrobić charakteryzację na starszą osobę.
Poświęciłam swoją twarz i makijaż zrobiła mi koleżanka :)

Tablica ze wzorem makijażu
A nad nią plakat ze "Świętego Graala"! haha :)


niedziela, 6 listopada 2011

Zdjęcia

Dzisiaj chciałabym podzielić się kilkoma zdjęciami z piątku :) Zabrałyśmy wreszcie aparat do szkoły.

Nasza sala gimnastyczna podczas Pep Rally, które odbywa się przed każdą większą grą. Odbyły się pokazy cheerleaderek, zawodników itp.
Nasza kafeteria :D

Ja obok sekretariatu :)
Również w pobliżu sekretariatu xd


Zdjęcie ze stadionu :)

sobota, 5 listopada 2011

Sobota

Jej, to jeden z najbardziej udanych dni tutaj. W pełni wykorzystany. Było całkiem zabawnie. Od 10 do 24 byłyśmy poza domem.
Wreszcie kupiłam wszystko co na obecną chwilę potrzebuję.
Poza tym miałam dzisiaj jeden z najgłupszych snów. Śniło mi się, że pojechałyśmy z Leticią do sklepu z kosmetykami i w pewnym miejscu znalazłam pełno artykułów (maskary,pudry itd.) z wizerunkiem Dariusza z Trudnych Spraw i Dlaczego Ja. Na dodatek w tym śnie wszyscy uważali go za uroczego hahahaha nie mogę. Dla tych, którzy nie kojarzą Dariusza zamieszczam reprodukcję snu.
Hmm może to dobry pomysł z założeniem firmy kosmetycznej przez Dariusza...W końcu kto zna się lepiej na potrzebach kobiet niż Dariusz z Dlaczego Ja...?

czwartek, 3 listopada 2011

High School

Muszę koniecznie wziąć któregoś dnia aparat do szkoły, żeby porobić zdjęcia. Na razie mam tylko to jedno zrobione dzisiaj o poranku komórką :)  W tle chyba widać nasze czerwone,  metalowe szafki (takie jak na filmach haha :) ) i jakąś gablotę z pucharami.
Jutro ma ponownie odbyć się gra footballu amerykańskiego - taka jak na początku roku - tyle, ze to chyba jeszcze większe wydarzenie. Mam nadzieję, że uda nam się pójść :)
Ostatnio polubiłam irlandzką muzykę. jest taka wesoła i skoczna haha :)
 W ogóle tutaj dużo osób słucha tej czarnej, raperskiej muzyki. Zawsze jak leci w radiu jakaś fajna piosenka to muszą przełączyć na jakieś małpie melodie i frymuśne intonacje :(. haha xd 
Nie no, każdy lubi co innego i to uszanuję, ale po prostu przytłacza mnie wizja słuchania tego każdego poranka i popołudnia, kiedy jeździmy busem. Zwłaszcza, kiedy mam popsute słuchawki do mp3 :(. 
A tutaj poniżej taka przykładowa irlandzka muzyka :) 

poniedziałek, 31 października 2011

Adam i Ewa

Nigdy nie miałam na myśli zakładania tego bloga w celu krytyki, ale tym razem nie moge się powstrzymać.
Chyba jeszcze wiele może mnie tutaj zaskoczyć. Po tym jak dowiedziałam się na biologii, że wdycham pożywienie produkowane przez rośliny - jak stwierdziła jedna uczennica- myślałam, że mnie nic nie zaskoczy. Ale poszłam dzisiaj na angielski. Mówiliśmy o kalwinistach i tak jakoś zahaczyło o Adama i Ewę. Pani spytała się czy ktoś z nas kiedyś SŁYSZAŁ o tej teorii i jako "ciekawostkę" podała nam, że niektóre kościoły nadal uznają ją za słuszna i nauczają jej. Brak mi słów. Ciekawe czy wiedzą kim jest Jezus.
Znam jedną ciężarną dziewczynę, która nie wiedziała skąd bierze się miesiączka. Może nie spodziewała się również w jaki sposób zachodzi się w ciążę...
Pomijając już ten temat, zaczęliśmy dzisiaj pracę z maszyną do szycia! :D Każdy z nas na lekcji projektowania ma swoją przy ławce. Mamy szyć poduszki :3

niedziela, 30 października 2011

Noc

Nasza host familia zostawiła nas na weekend same, a co gorsze zostawiła nas bez cukierków, które miałyśmy dać jutro, tzn. dzisiaj wieczorem dzieciom (jest 1 za 15 w nocy ). Najgorsze, że w pobliżu nie ma żadnych mniejszych sklepów. Jedyne sklepy, do których możemy się dostać - i to tylko samochodem - to galerie i supermarkety ;/ Więc nie mamy jak zakupić cukierków dla dzieci :( W ogóle chciałabym także chodzić po domach i zbierać cukierki tak jak wszyscy, ale nie chcą nas puścić chodzić po obcych ludziach.
W ogóle dzisiejszego dnia mam na wszystko ochotę. Najpierw doszłam do wniosku, że chcę być Harrym Potterem. J. K. Rowling musi być geniuszem, że napisała te książki. Kocham je. W ogóle chciałabym obchodzić to Halloween tak na całość. Ze zbieraniem cukierków, wycinaniem lampionów z dyni i straszeniem ludzi. Ciekawe jak wygląda Halloween w Irlandii. Irlandia wydaje mi się taka zaklęta i tajemnicza. W sumie to chyba od Celtów pochodzi całe to pogańskie święto. I irlandzka muzyka wydaje mi się również taka magiczna. Poza tym mam ochotę zrobić coś szalonego. Nie mam pojęcia co. Hm.. zjeść ogórki w czekoladzie. Nie, to nie jest wystarczająco szalone :( haha. Ale podsumowując moją dzisiejszą ambicją jest zostanie irlandzkim Harrym Potterem jedzącym czekoladowe ogórki w Halloween.

Halloween

W weekend świętowaliśmy Halloween. W poniedziałek jeszcze po domach mają chodzić dzieci zbierające cukierki :)
Wczoraj byłyśmy z Megan, Amandą i Leticią na jakiejś domówce. Byłam przebrana za pirata, Leticia za wojownika a Amanda za pokojówkę hahaha :) Na razie mogę wstawić tylko  moje zdjęcie zrobione w pokoju Amandy przed wyjściem i zdjęcie zrobione w salonie w domu Megan :) 


 Także wczoraj wieczorem wpierw pojechaliśmy z Amandą, Leticią i rodzicami Megan do kilku z wielu obozów halloween'owych. Są umiejscowione raczej w leśnych terenach, ludzie rozkładają obozowiska, mieszkają w przyczepach i przyozdabiają teren dyniami, nagrobkami, światełkami, puszczają dym i efekty dźwiękowe. Na drzewach wieszają podobizny ludzkich głów.  Sami przebierają się za potwory i psycholi i starają się nastraszyć ludzi przejeżdżających obok nich samochodem. Oczywiście jechaliśmy bardzo powoli, z otwartymi oknami i stawaliśmy w niektórych miejscach. Potwory stają przy oknie i rozmawiają z ludźmi, niektóre dają cukierki :) Super atmosfera. Chciałabym to powtórzyć, ale jako osoba strasząca :D Niestety w Polsce chyba nie mamy takich obozów :(.

piątek, 28 października 2011

Szkoła

Jest kilka poważnych plusów bycia amerykańskim uczniem. Pierwszy to taki, że jedynymi rzeczami, które noszę do szkoły to ołówek, długopis i jeden segregator. Żadnych książek - wszystkie dodatkowe materiały dostajemy w szkole. Poza tym zwykle możemy jeść na lekcji, a jeśli pracujemy sobie  nad czymś pojedynczo to możemy słuchać muzyki. Uczniowie nie boją się nauczycieli, a nie zauważyłam, żeby przez to któryś z nich był nieszanowany. Wszystko tu się różni.
Czasem czuje się, jakbym po prostu miała przedłużone wakacje. Do tego powiedziano nam, że w edukacja w  Teksasie jest jednym z najlepiej rozwiniętych systemów w całych Stanach Zjednoczonych, więc nie wiem jak muszą wyglądać lekcje w innych stanach. Mimo wszystko na pewno nie jest to dla Amerykanów problemem. Nie muszą się obawiać, że nawet po studiach mogą nie znaleźć pracy.

Ostatnio mam pochrzanione sny. Rozmawiam w nich po angielsku z Amerykanami, a po polsku z Polakami haha. I są zwykle o strasznej tematyce. Dzisiaj w nocy byłam dorosłym facetem i wyskoczyliśmy z moim kolegą z pociągu, który po chili się rozbił. Dlatego też rozpoczęła się akcja z "oszukaniem przeznaczenia". Mój kolega dostał po chwili po brzuchu i oczach laserem a ja uciekłam, to znaczy uciekłem. Najgorsze , że w moich snach widzę wszystkie szczegóły z drastycznych scen :( Boje się spać haha.

U nas atmosfera Halloween już od kilku tygodni. Ludzie "przyozdobili" domy sztucznymi pajęczynami, kostuchami i dyniami.

wtorek, 25 października 2011

:)

Witam witam witam :)

Po przesadzeniu na historii zasiadłam przy stoliku z 2 Meksykanami i Żydem, Edgarem :) haha. Ciesze się, że trafiło na nich. Pani B. przesadza podobno wszystkie swoje klasy co 9 tygodni. Pewnie w celach integracyjnych.
Zaczęliśmy dzisiaj szyć na przedmiocie o projektowaniu. Pierwsza lekcja - przyszywanie guzików ;/. No niestety, musimy zaczynać od banałów. Ale już niedługo będziemy szyć poduszki :D

Okazało się, że w  Ameryce rzeczywiście  ktoś rozrzuca gazety pod domami. Kilka razy w tygodniu znajdujemy je na trawniku. Nie zauważyłam za to, żeby ktoś roznosił tutaj mleko (tak jak w Tom'ie i Jerry'm haha).

sobota, 22 października 2011

English post :)

Hello :)
Ok, First I will give a reason for my writing in English. I want Leticia (my Brazilian friend) to understand at least one post :) yaaay.  Haha. That post is going to be as poor as my English is so don't judge me! hahaha :) I've got some photos I want to share :D
These are candies and cute plastic pumpkins for children that are going to come on Halloween :D! I'm so excited  :)
We've seen something from Guinness world records. There is the World's Tallest Mattress Stack. I don't understand what is the effort in taking a few mattresses and putting them together at all...
Hm... Yeah :3
Cute dancing mummy  at Walmart :)
One Polish restaurant in Dallas with Polish people run their business.
My Dad with my stupid cat on Skype xD She always does that face when she wants to hurt someone xd Craaaazy cat
Me and Leticia waiting fot the train to State Fair of Texas :D

Pizza :D

Zamawiałyśmy wieczorem pizze przez Internet haha :) Na stronie wyświetlało nam się imię osoby przygotowującej naszą pizzę i na jakim była etapie ;O.
Odniosłam wrażenie, że ktoś zrobił ją w celu, żeby pochłonąć jak najwięcej kalorii a nie najeść się. Ameryka...

piątek, 21 października 2011

Kultura

Teksańska kultura tak różni się od europejskiej. Można swobodnie gadać do wszystkich, nawet jeśli widzi się ich po raz pierwszy albo robić "table hopping" - nazywamy tak dosiadanie się do obcych ludzi na naszej stołówce. Może gorsza strona jest taka , że Europejczykowi - takiemu jak mnie- może zdawać się, że jeśli ktoś z Tobą rozmawia i uśmiecha się to od razu chce przyjaźni. Potem może się okazać, że nawet nie poznaje Cię na korytarzu. Ale już do tego się przystosowałam i jest mi z tym w sumie wygodnie. Wszystko na luzie. Może dlatego, że wychowałam się w środowisku, gdzie bycie dla kogoś miłym i otwartym oznacza już raczej coś więcej. Zresztą nie jedyna tak ich odbieram. Wielu studentów na wymianie to zauważa - nawet z Brazylii. Zniechęcają się przez to. Zatem staram się zrozumieć Amerykanów, żeby od razu nie zniechęcić. Poprzedni studenci z Polski uznali ich za fałszywych - też odniosłam z tego powodu to wrażenie, ale myślę, że to po prostu różnice kulturowe.

czwartek, 20 października 2011

Jodito

U nas robi się coraz chłodniej. Kilka dni temu było 30 stopni Celsjusza, a dzisiejszego poranka mogło być tak około  10.
 Hura dostałam 92 % z testu 9-tygodniowego z historii :)
W naszym busie szkolny mamy powyznaczane miejsca, ale dla mnie chyba nie ma. Tylko dla jakiejś "Jodito Zwulskiej" haha.

środa, 19 października 2011

Naleśniki?! ;O

Dzisiaj pierwszy raz robiłyśmy amerykańskie naleśniki :D Są trochę bardziej puszyste niż polskie, ale w smaku w sumie podobne.
Zaskoczyła mnie tu jedna rzecz. Amerykanie chyba nie nazywają godzin "13,14,15..." tylko jedynie "1,2,3...". Moja koleżanka spytała mnie co oznacza "14:36"... Stwierdziła, że to zbyt skomplikowane jak wytłumaczyłam jej na czym to polega.
Szkoła tak bardzo różni się od polskiej. Zwłaszcza tym, że samemu można wybrać przedmioty. Ostatnio na jednym z nich piekliśmy ciasteczka i muffinki, na innym zaś przygotowujemy się do szycia poduszek. Poza tym każdy przedmiot mam z innymi osobami. Raz na jakiś czas mamy spotkanie z naszym "prowadzącym nauczycielem" (jakby godzina wychowawcza) - tzw. "swat", na którym dostajemy wyniki ocen.

wtorek, 18 października 2011

halo :)

Już po pierwszym teście- z biologii (89%)  :). Strasznie banalne tu robią sprawdziany (na moje szczęście).
Amerykanie są ogólnie bardzo na luzie. Nikogo nie dziwią w szkole dziewczyny z koronami na głowach, plecaczki z Hanną Montaną albo "Autami" u nastolatków , czy też klapki na basen z dwiema niedopasowanymi do siebie skarpetkami. Polacy zatem wcale nie są więc tacy najgorsi z tym noszeniem sandałów ze skarpetkami, o nie! :) Może to lepiej, że się tak nie przejmują. Nie muszą obawiać się wyśmiania i mogą być po ludzku sobą. Nasza Host Mama pojechała kiedyś do sklepu z wałkami we włosach i nikt nie zwracał na to uwagi.

poniedziałek, 17 października 2011

Poniedziałek

Od jutra zaczynają się testy z materiału od początku roku szkolnego :(  Ale cóż, to i tak nie będzie mi się to niczego liczyć :) Tak czy inaczej czekają mnie komisy. W tej szkole mają te testy co 9 tygodni - w sumie 4 w ciągu roku.
Od dzisiaj jeździmy nowym busem - także żółtym  jak z "Laboratorium Dextera", ale ten jest z klimatyzacją i radiem :D
Moja koleżanka z angielskiego przeprowadza się i będę musiała zdecydować czy chcę siedzieć sama, czy też z rozmawiającym do siebie Austinem czy z taką jedną chłopczycą. No cóż... :)
Tymczasem u nas zaczynają się przygotowania do Halloween! Absolutnie nie popieram tego święta, ale teraz mogę je uznać za element poznawania kultury ;p