Zaskoczyła mnie tu jedna rzecz. Amerykanie chyba nie nazywają godzin "13,14,15..." tylko jedynie "1,2,3...". Moja koleżanka spytała mnie co oznacza "14:36"... Stwierdziła, że to zbyt skomplikowane jak wytłumaczyłam jej na czym to polega.
Szkoła tak bardzo różni się od polskiej. Zwłaszcza tym, że samemu można wybrać przedmioty. Ostatnio na jednym z nich piekliśmy ciasteczka i muffinki, na innym zaś przygotowujemy się do szycia poduszek. Poza tym każdy przedmiot mam z innymi osobami. Raz na jakiś czas mamy spotkanie z naszym "prowadzącym nauczycielem" (jakby godzina wychowawcza) - tzw. "swat", na którym dostajemy wyniki ocen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz