piątek, 21 października 2011

Kultura

Teksańska kultura tak różni się od europejskiej. Można swobodnie gadać do wszystkich, nawet jeśli widzi się ich po raz pierwszy albo robić "table hopping" - nazywamy tak dosiadanie się do obcych ludzi na naszej stołówce. Może gorsza strona jest taka , że Europejczykowi - takiemu jak mnie- może zdawać się, że jeśli ktoś z Tobą rozmawia i uśmiecha się to od razu chce przyjaźni. Potem może się okazać, że nawet nie poznaje Cię na korytarzu. Ale już do tego się przystosowałam i jest mi z tym w sumie wygodnie. Wszystko na luzie. Może dlatego, że wychowałam się w środowisku, gdzie bycie dla kogoś miłym i otwartym oznacza już raczej coś więcej. Zresztą nie jedyna tak ich odbieram. Wielu studentów na wymianie to zauważa - nawet z Brazylii. Zniechęcają się przez to. Zatem staram się zrozumieć Amerykanów, żeby od razu nie zniechęcić. Poprzedni studenci z Polski uznali ich za fałszywych - też odniosłam z tego powodu to wrażenie, ale myślę, że to po prostu różnice kulturowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz