Jakieś koty drą się za oknem. Nie wiem skąd się tu nagle wzięły. Jestem zestresowana. Boje się. Leticia wylatuje już w poniedziałek. Nie wierzę, że nie zobaczę jej przez jakiś rok a może i więcej. Na pewno będę chciała ją odwiedzić i ona chce przyjechać do mnie. Boje się, że za tydzień położę się już w moim łóżku w Lublinie i pomyślę "Co ja tutaj robię...". A może pomyślę, że nic nie wydarzyło się pomiędzy sierpniem a styczniem, bo to trochę nierealne nadal mi się wydaje. Taka śpiączka 5-miesięczna z wyjątkowo logicznymi snami.
Jestem wdzięczna za wszystko co tutaj poznałam. Nie miałam nigdy tylu znajomych w jednej szkole. Będę za nimi tęsknić. Oczywiście mam nowy powód, żeby rozwodzić się nad tym jakie to życie jest dramatyczne. Widocznie mam dramatyczny charakter i już tak musi być.
Znowu ucieknę od swojego życia. To chyba to co najlepiej potrafię robić. Uciec od jednego życia i idealizować poprzednie i chwalić jakie było dobre, chociaż to nie zawsze prawda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz